Wojciech Echilczuk
Mam już parę ładnych lat na karku. Jeździłem na kilku Harleyach: starych, ale też tych najnowszych. Czasami łapał mnie skurcz tęsknoty i nagle, jak w obłędzie, odpalałem Harleya w ciemną noc gorącego lata i gnałem, witając świt dnia, polskimi drogami. Tak naprawdę wiele lat byłem samotnikiem i jechałem do nikąd. I wracałem do domu znikąd. Jechałem bez celu. Włóczyłem się po drogach nie patrząc na mapę.
Pewnego dnia wybił dzwon. Pokochałem kobietę.
Ona otworzyła moje serce.
Miłość do niej otworzyła moje serce i wspomnienia.
Opowiedziałem jej wszystko.
To ona powiedziała pewnego wieczoru:
„Wiesz, Wojtek, zacznij pisać.”
Uśmiałem się do łez. Ja?... Po co?... Komu to potrzebne?... Tego nikt nie przeczyta! Kogo to obchodzi!
Powiedziała słowami kochanej kobiety: „Pisz!”
I tak powstała ta książka. Mój przyjaciel – Tomek Szczerbicki był też twardy. Pisz, Wojtek, ja ci pomogę, pisz swoim językiem, nie hamuj uczuć. Znam motocyklistów. Wezmą tę książkę do ręki. Trudno przewidzieć co z tego wyniknie.
Napisałem! Trwało to kilka miesięcy. Czasami chciałem podrzeć rękopisy w odruchu spontanicznej złości, wtedy Ona kładła dłoń na mojej dłoni. Mówiła: „Całą noc czytałam te twoje kulfony. Uwierz mi na Boga warto zrobić tę książkę. Dla motocyklistów. Ty jesteś motocyklistą, Tomek jest motocyklistą. Zróbcie to.”
I zrobiliśmy.
Nie mogliśmy już czekać.
Tomasz Szczerbicki
Urodziłem się w 1970 roku.
Mieszkałem na ul. Grochowskiej, na przeciwko
ul. Wspólna Droga. Pamiętam jak pod koniec lat 70. z kolegą zobaczyliśmy jakiś dziwny motocykl. Mój kompan powiedział wtedy: „…Tomek, mój tata mówił, że na Wspólnej Drodze był kiedyś klub takich dziwnych motocykli…”. Ziarno pasji motocyklowej zostało zasiane.
W połowie lat 80., wspólnie z kolegami z klubu „Kardan”, spróbowałem klimatów, o których mówi ta książka – prawdziwej życiowej przygody – jazdy starymi motocyklami, włóczęgi na ukochanej maszynie z kilkoma groszami w kieszeni, prawdziwej przyjaźni. Spotkałem wtedy wielu wspaniałych ludzi.
Dzięki Ci Panie, że przed nastaniem bezdusznej i prymitywnej ideowo komercji dałeś mi tych kilka lat!
Na początku lat 90. zacząłem pisać. Po pewnym czasie dojrzałem do książki o historii motocykli Harley-Davidson w Polsce. Zacząłem zbierać materiały. Kiedy miałem ich już dużo, zrozumiałem że w Polsce opowieść o Harleyach może powstać tylko wspólnie z Wojtkiem Echilczukiem. Jeżeli ktoś sądzi inaczej znaczy to, że nie znam prawdziwej historii Harleyów w Polsce.





